Deepfake to nagranie wideo, audio lub zdjęcie wygenerowane przez model uczenia maszynowego tak, by odtwarzało wygląd, głos i sposób mówienia konkretnej osoby. W ataku na firmę uwiarygodnia stare oszustwo: polecenie przelewu, które nigdy nie wyszło od zarządu. Obroną nie jest to, że ktoś rozpozna podróbkę, tylko procedura autoryzacji płatności.

Stan na dzień 2 września 2026 r.

Krótka odpowiedź

  • Deepfake to element socjotechniki, nie osobny typ ataku. Syntetyczny głos lub obraz uwiarygodnia polecenie płatnicze, resztę scenariusza stanowi presja czasu i zakaz konsultacji.
  • Materiał źródłowy jest publiczny. Próbki głosu i twarzy pochodzą z konferencji, webinarów i wideo w mediach społecznościowych, więc zakłada się, że są dostępne.
  • Ocena „na oko” jest kontrolą pomocniczą. Jakość generatorów rośnie, a analiza nagrania po fakcie nie cofa przelewu.
  • Zatrzymuje procedura, nie czujność. Zadzwoń na numer z wewnętrznej bazy kontaktów, użyj hasła weryfikacyjnego i wymagaj drugiej akceptacji powyżej progu. Te kroki działają niezależnie od jakości podróbki.
  • Skuteczność sprawdza się ćwiczeniem. Kontrolowany scenariusz socjotechniczny pokazuje, ile osób zastosowało procedurę i ile zgłosiło próbę.

Jak powstaje deepfake i skąd bierze się materiał źródłowy?

Z ogólnodostępnych nagrań i modelu, który uczy się je odtwarzać. Mechanizm ma trzy warstwy.

  • Materiał uczący: model analizuje istniejące nagrania osoby, jej mimikę, barwę głosu, tempo mowy, charakterystyczne zwroty.
  • Model generatywny: sieć neuronowa odwzorowuje te cechy i produkuje nowy dźwięk lub obraz, którego nigdy nie było.
  • Złożenie z tłem: model wkomponowuje wygenerowaną twarz lub głos w realistyczny kontekst: rozmowę telefoniczną, okno wideokonferencji, nagranie „ze spotkania zarządu”.

Materiał źródłowy jest zwykle publiczny: wystąpienia konferencyjne, webinary, podcasty, wideo na LinkedIn, wywiady. Im więcej firma komunikuje na zewnątrz, tym łatwiej o próbkę głosu prezesa czy dyrektora finansowego. To nie argument, żeby milczeć, tylko żeby autoryzacja pieniędzy nigdy nie opierała się na tym, że ktoś rozpozna czyjś głos.

Jak wygląda atak z użyciem deepfake na firmę?

Jako krótki kontakt z osobą, która ma dostęp do pieniędzy albo do danych, w scenariuszu, gdzie syntetyczny głos lub obraz jest tylko elementem uwiarygodniającym. Reszta to klasyczna socjotechnika, prowadzona tymi samymi metodami co nowoczesny phishing.

Telefon głosem prezesa lub dyrektora finansowego (vishing)

Do księgowości dzwoni osoba, która brzmi jak członek zarządu. Temat jest wąski i wykonalny: trzeba dziś zapłacić zaliczkę, bo inaczej przepadnie warunek transakcji. Rozmowa jest krótka, bo daje wtedy mniej okazji, żeby wykryć niespójność. Atakujący często sam proponuje weryfikację, ale na własnych warunkach: „potwierdzę ci to mailem za chwilę”, przy czym mail przychodzi z domeny różniącej się jednym znakiem.

Fałszywa wideokonferencja

Ofiara dostaje zaproszenie na spotkanie, na którym widzi i słyszy znane sobie osoby. Obraz jest celowo słabej jakości, połączenie „się rwie”, ktoś tłumaczy się złym hotelowym wi-fi. Ten szum jest częścią scenariusza, bo maskuje artefakty syntezy i tłumaczy, dlaczego nie da się swobodnie porozmawiać. Zdarza się wariant, w którym pracownik jest jedynym prawdziwym uczestnikiem spotkania.

Presja czasu i poufność jako część scenariusza

Dwa elementy powtarzają się niezależnie od kanału. Pierwszy to termin: decyzja musi zapaść teraz, przed końcem dnia. Drugi to poufność: sprawa dotyczy transakcji, o której nie wolno mówić reszcie zespołu, więc pracownik dostaje wprost polecenie, żeby nie konsultować przelewu. Te warunki razem wyłączają dokładnie te mechanizmy, które normalnie zatrzymałyby oszustwo: czas, żeby sprawdzić, i drugą parę oczu. Jeśli w rozmowie o pieniądzach pojawia się jednocześnie pilność i zakaz konsultacji, jest to sygnał ostrzegawczy niezależnie od tego, czyj głos słychać w słuchawce.

Połączenie z klasycznym BEC

Najgroźniejszy wariant to deepfake dołożony do ataku na korespondencję firmową, czyli BEC (Business Email Compromise). Atakujący przejmuje skrzynkę pracownika lub kontrahenta, poznaje styl pisania i harmonogram płatności, a potem włącza się w istniejącą korespondencję i podmienia numer rachunku. Telefon z klonowanym głosem pojawia się na końcu, jako potwierdzenie zmiany. Z perspektywy pracownika wszystko się zgadza: wątek jest prawdziwy, kontrahent jest prawdziwy, a głos brzmi znajomo. Fałszywy jest wyłącznie numer konta.

Element scenariusza Klasyczny BEC Wariant wzmocniony deepfakiem Kontrola, która zatrzymuje atak
Pierwszy kontakt Mail z domeny łudząco podobnej do prawdziwej Przejęty prawdziwy wątek mailowy lub zaproszenie na spotkanie Uwierzytelnianie i monitoring skrzynek, alert przy nowej regule przekierowania poczty
Uwiarygodnienie Stopka, logo, styl pisania Głos lub obraz osoby decyzyjnej Zasada: żaden głos ani obraz nie autoryzuje płatności
Presja „Pilne, jestem na spotkaniu” Rozmowa na żywo z terminem i zakazem konsultacji Wymóg okresu na weryfikację przy zmianie rachunku
Cel operacyjny Przelew na nowy rachunek Przelew albo dostęp do systemu finansowego Próg kwotowy i dwuosobowa akceptacja powyżej niego
Weryfikacja przez ofiarę Odpowiedź na tego samego maila Kontakt na numer podany przez atakującego Kanał zwrotny z własnej bazy kontaktów, nigdy z wiadomości

Jak weryfikować polecenia finansowe, żeby deepfake nic nie zmieniał?

Kanałem zwrotnym niezależnym od kontaktu, który wywołał sprawę. Weryfikacja ma sprawdzać drogę kontaktu i zakres uprawnień, a nie to, jak brzmi głos. Tylko wtedy pozostaje skuteczna niezależnie od jakości podróbki. Poniższe zasady mieszczą się na jednej stronie i nie wymagają nowych systemów.

  1. Oddzwonienie na znany numer. Polecenie przelewu i zmianę rachunku potwierdzasz telefonem na numer z wewnętrznej bazy kontaktów, nigdy na numer z maila, SMS-a czy z rozmowy. Oddzwaniasz, bo tak mówi procedura, a nie dlatego, że nie ufasz rozmówcy.
  2. Hasło weryfikacyjne. Zarząd i osoby autoryzujące płatności uzgadniają frazę używaną wyłącznie do potwierdzania poleceń finansowych w rozmowie. Nie krąży mailem ani w komunikatorze, a zarząd zmienia ją okresowo. Pytanie o nią jest neutralne: pracownik weryfikuje wiedzę rozmówcy, a nie jego głos.
  3. Próg kwotowy z drugą akceptacją. Powyżej ustalonego progu płatności nie wykonuje jedna osoba, niezależnie od stanowiska. Druga akceptacja następuje w systemie bankowym i nie pochodzi od osoby, która polecenie zainicjowała.
  4. Okno na weryfikację przy zmianie rachunku. Gdy kontrahent zmienia numer konta, potwierdź to u wcześniej znanej osoby kontaktowej i wstrzymaj płatność do czasu odpowiedzi.
  5. Brak autoryzacji głosem i obrazem. Nikt w firmie, łącznie z zarządem, nie autoryzuje płatności przez telefon ani na wideokonferencji. Zasada działa w obie strony, więc chroni także członków zarządu przed podszyciem.
  6. Prawo do pauzy. Pracownik może wstrzymać płatność do czasu weryfikacji i nie ponosi konsekwencji, nawet gdy zgłoszenie okaże się fałszywym alarmem. Bez tego pozostałe zasady działają tylko na papierze.

Procedura działa dlatego, że przenosi decyzję z oceny wiarygodności rozmówcy na jeden ustalony krok. Przećwicz ją, zanim zrobi to ktoś nieproszony. Kontrolowany scenariusz telefoniczny w ramach testów socjotechnicznych pokazuje, ile osób oddzwoniło na znany numer, ile poprosiło o hasło i ile zgłosiło próbę do zespołu bezpieczeństwa.

Jak rozpoznać deepfake i gdzie kończy się skuteczność tej metody?

Sygnały manipulacji nadal istnieją, ale zmysły rozpoznają je tylko pomocniczo i nie zastąpią zabezpieczenia. Trzeba je znać, bo dają pierwszy powód, żeby zatrzymać rozmowę.

  • Mimika i ruch: nienaturalny rytm mrugania, sztywna skóra twarzy, mimika, która nie nadąża za emocją w głosie.
  • Światło i cienie: odbicia w oczach i okularach niezgodne z otoczeniem, cień padający pod inną stronę niż źródło światła, krawędzie twarzy „drgające” przy ruchu głowy.
  • Dźwięk: płaska intonacja, brak oddechów i odgłosów otoczenia, nienaturalne przejścia między zdaniami, barwa głosu zgodna, ale rytm mowy inny niż zwykle.
  • Zachowanie rozmówcy: unikanie pytań spoza scenariusza, opór wobec przełączenia rozmowy na inny kanał, nacisk, żeby nie odkładać słuchawki.
  • Kanał: kontakt z nowego numeru, spotkanie spoza firmowego kalendarza, link do konferencji z domeny, której firma nie używa.

Powstają narzędzia analizujące nagrania pod kątem artefaktów syntezy, ale jakość generatorów rośnie, a analiza po fakcie niewiele daje, gdy przelew już wyszedł. Regulacje też nie rozwiążą tego za firmę. Rozporządzenie (UE) 2024/1689 (akt w sprawie sztucznej inteligencji) nakłada w art. 50 obowiązki przejrzystości, w tym oznaczanie treści wygenerowanych sztucznie. Obowiązki te dotyczą jednak podmiotów działających legalnie. Realną barierą pozostaje proces, w którym poprawnie przeprowadzony atak i tak nie prowadzi do wypłaty pieniędzy.

Dlaczego szkolenie „uważaj na dziwne telefony” nie działa?

Bo ten atak nie trafia w czujność pracownika, tylko w lukę w procedurze. Osoba z księgowości, która odbiera telefon od kogoś brzmiącego jak dyrektor finansowy, nie ma w ręku narzędzia rozstrzygającego. Jeśli firma nie ustaliła wcześniej, jak potwierdza się polecenie płatnicze, zostaje jej ocena „czy to brzmi wiarygodnie”. Ocena wypada na korzyść atakującego: on przygotował rozmowę, a pracownik odbiera ją między innymi zadaniami.

Drugi problem to koszt odmowy. Komunikat „bądź czujny” zostawia pracownika z ryzykiem osobistym: jeśli zablokuje przelew, a telefon był prawdziwy, naraża się przełożonemu. Dopóki pracownik odmawia z własnej decyzji, a nie dlatego, że wykonuje procedurę, presja hierarchii wygra z ostrożnością. Trzeci to brak pomiaru: szkolenie kończy się listą obecności, a nie informacją, ile osób zatrzymało podejrzane polecenie. Sprawdzianem jest kontrolowany scenariusz na własnych procesach, a w szerszym zakresie red teaming. Telefon lub wiadomość otwierają tam drogę do dalszych działań, a test mierzy również reakcję zespołu bezpieczeństwa.

Co firma może zrobić w tym tygodniu?

Podjąć kilka decyzji organizacyjnych, które nie wymagają budżetu na nowe systemy ani projektu wdrożeniowego.

  1. Spisz jednym akapitem zasadę autoryzacji płatności i roześlij ją do finansów, księgowości i zarządu. Ma odpowiadać na jedno pytanie: co pracownik robi, gdy dzwoni „prezes” z pilnym przelewem.
  2. Zbuduj wewnętrzną listę numerów zwrotnych do osób decyzyjnych i kontrahentów, dostępną w firmowym systemie, a nie w skrzynce mailowej.
  3. Uzgodnij hasło weryfikacyjne z zarządem i osobami autoryzującymi płatności oraz ustal, kto i jak często je zmienia.
  4. Włącz próg dwuosobowej akceptacji w systemie bankowym, a nie tylko w regulaminie.
  5. Sprawdź w poczcie firmowej reguły przekierowań i automatycznego usuwania wiadomości. Nieznana reguła w skrzynce osoby z finansów to sygnał, że ktoś mógł przejąć korespondencję.
  6. Ustal jedną ścieżkę zgłoszenia podejrzanego kontaktu, z gwarancją odpowiedzi, i zakomunikuj ją całej firmie.
  7. Przećwicz scenariusz na sucho z zespołem finansowym: telefon, presja czasu, zakaz konsultacji. Chodzi o to, żeby pracownik użył procedury pierwszy raz podczas ćwiczenia, a nie podczas ataku.

Jeśli problem okaże się szerszy niż same płatności, sprawdź, gdzie jeszcze decyzja opiera się na zaufaniu zamiast na kontroli. Przejrzyj dostęp do systemów finansowych, uprawnienia w poczcie i obsługę zmian danych kontrahentów. Taki przegląd mieści się w audycie bezpieczeństwa IT, a w firmach bez własnego działu bezpieczeństwa zasady utrzymuje vCISO. Odporność na deepfake nie polega na tym, że pracownicy rozpoznają fałszywy głos, tylko na tym, że nikt nie musi rozpoznawać głosu, żeby wykonać przelew.

Najczęstsze pytania o deepfake w firmie

Czy da się rozpoznać deepfake na żywo, w trakcie rozmowy?

Czasem tak, po nienaturalnym rytmie mowy, braku odgłosów otoczenia albo unikaniu pytań spoza tematu. Nie da się jednak na tym oprzeć procedury, bo jakość syntezy rośnie, a rozmowa toczy się pod presją czasu. Pomocna jest prosta reakcja: zakończ połączenie i oddzwoń na numer zapisany w firmowych kontaktach. Prawdziwy rozmówca nie będzie miał z tym problemu.

Jak wygląda hasło weryfikacyjne dla poleceń finansowych?

To krótka fraza uzgodniona wcześniej między zarządem a osobami autoryzującymi płatności, używana wyłącznie w rozmowie o pieniądzach. Nie przesyła się jej mailem ani komunikatorem, zmienia się ją okresowo i nie zapisuje w dokumentach dostępnych szerokiemu gronu. Jej sens polega na tym, że pracownik weryfikuje wiedzę rozmówcy, a nie brzmienie jego głosu.

Czy ograniczenie publicznych wystąpień zarządu zmniejsza ryzyko?

W praktyce niewiele. Próbki głosu i obrazu pochodzą z materiałów, których firma i tak nie wycofa: nagrań konferencyjnych, wywiadów, webinarów, wideo w mediach społecznościowych. Wycofywanie się z komunikacji kosztuje firmę więcej, niż daje w zakresie bezpieczeństwa. Sensowniejsze jest założenie, że próbka jest dostępna, i zbudowanie procesu, który tego nie potrzebuje.

Czy uwierzytelnianie dwuskładnikowe chroni przed deepfakiem?

Chroni przed przejęciem kont, czyli przed pierwszym etapem wielu takich ataków, i z tego powodu jest potrzebne. Nie chroni natomiast przed samym oszustwem płatniczym, bo w tym scenariuszu pracownik loguje się sam i sam wykonuje przelew, w pełni świadomie. Dlatego uwierzytelnianie i procedura płatnicza to dwie osobne kontrole, potrzebne obie.

Kto w firmie powinien odpowiadać za zasady potwierdzania płatności?

Zasada dotyczy finansów, ale ustala ją i utrzymuje osoba odpowiedzialna za bezpieczeństwo, w porozumieniu z zarządem, bo jej sens polega właśnie na tym, że wiąże także zarząd. Ważne jest wskazanie jednego właściciela procesu i terminu przeglądu. Bez tego zasada rozmywa się przy pierwszej pilnej sprawie.

Jak Pentestica może pomóc

Prowadzimy kontrolowane scenariusze socjotechniczne, w tym rozmowy telefoniczne pod pretekstem pilnej płatności, oraz red teaming, w którym taki kontakt jest wejściem do dalszych działań w sieci. Raport pokazuje, w którym miejscu procesu decyzja opierała się na zaufaniu zamiast na kontroli i co zrobił z tym zespół bezpieczeństwa. Stan uprawnień, poczty i procesów porządkuje audyt bezpieczeństwa IT, a zakres ćwiczenia można wstępnie określić w konfiguratorze zakresu.

Źródła

Cyberbezpieczeństwo dla firm - Pentestica

Redakcja Pentestica to zespół pentesterów i konsultantów bezpieczeństwa, którzy na co dzień wykonują testy penetracyjne, testy TLPT wymagane przez DORA, red teaming i audyty bezpieczeństwa IT, a także prowadzą wdrożenia zgodności z NIS2, DORA i MiCA. Teksty na tym blogu piszemy z tej praktyki, a nie z opracowań. Każde twierdzenie o przepisie, terminie albo karze opieramy na źródle pierwotnym: dzienniku ustaw, tekście dyrektywy, komunikacie organu nadzoru. Jeśli czegoś nie da się potwierdzić, piszemy o tym wprost, zamiast powtarzać liczbę krążącą po branżowych portalach.

Bezpłatna wycena Napisz